środa, 7 czerwca 2017

poraszka

Moje opowiadanie nie wygrało w konkursie. Nie zostało nawet wyróżnione (były trzy miejsca na podium i dodatkowo siedem wyróżnień). Ciężko mi z tym.

Po czasie widzę wszystkie wady i braki mojego tekstu jak na dłoni. Brak potoczystej narracji, niezbyt szczęśliwy wybór czasu, rozwlekłość, zbędne czasowniki, zbędne dygresje. Zastanawiam się, czy ja w ogóle napisałem na temat. Może dlatego odrzucili. Organizatorzy dali "swobodę intepretacji" podanego tematu, ale moja swoboda chyba poszła za daleko. Tak bardzo chciałem się wyróżnić, że potraktowałem dane hasło jako metaforę. Może woleli coś bardziej przyziemnego.

Ech, najgorsze, że liczyłem, że ten tekst otworzy mi drzwi do wydawnictwa. Za szybko narobiłem sobie nadziei. Pisanie a pisanie fikcji to są dwie kompletnie różne sprawy. Żeby dojść do poziomu sprawnego, ciekawego opowiadania historii, trzeba poświęcić mnósto czasu. Setki zapisanych stron, nauka na błędach, porażki, przyjmowanie krytyki na klatę. Kiedy konkurujesz z dorosłymi, doświadczonymi pisarzami, ludźmi, którzy wielokrotnie wygrywali podobne zawody i publikowali w antologiach, to raczej wiadomo, kto wygra. Ten bardziej doświadczony.

A moje opowiadanie było raptem trzecim albo czwartym tekstem tego rodzaju, jaki napisałem w mojej "karierze", mającej początek gdzieś zeszłego lata, mniej niż rok temu. Dużo jeszcze muszę się nauczyć. Chciałbym, że częściej robili takie konkursy, albo żeby dawali jakiś feedback, choć wiem, że to przesada.

Nie wierzę w to, że każdy może odnieść sukces w czym tylko zechce, o ile będzie się starał, ciągle próbował, nie poddawał. Nie każdemu jest dane zostać dobrym pisarzem, artystą, inżynierem, politykiem et cetera. Zwykły optimism bias i american dream, jedno z większych kłamstw naszych czasów. Niemniej każdy, kto chce osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie, musi najpierw ponieść sto porażek.

Lekcja wyciągnięta.

A przestać pisać nie mogę, od zawsze to kochałem. Nie marzę o sławie ani pieniądzach, ale chciałbym, żeby choć jedno moje dziełko ukazało się kiedyś drukiem, żeby dotarło do ludzi, żeby ktoś kiedyś czytając je pokiwał głową z uznaniem.

W polskim internecie jest właściwie tylko jedno profesjonalne forum pisarskie, nie muszę podawać, jakie. Zauważyłem, że moja twórczość, którą tam umieszczam, spotyka się z mieszanymi reakcjami. Raz ktoś napisze, że "dawno nie czytał czegoś tak dobrego", innym natomiast kompletnie się nie podoba. Każdy ma swoje gusta.

Żeby tylko ten odzew był większy, cholera.

2 komentarze:

  1. Może jednak powiedz, co to za forum, bo ja (aż teraz mi głupio to przyznać XD) nie wiem, o czym mówisz, bo właściwie jedyna platforma przeznaczona dla pisarzy-amatorów, jaką znam, to amerykański wattpad. A chętnie swoją wiedzę poszerzę :D
    Postawiłeś sobie poprzeczkę za wysoko - może był to zbyt profesjonalny konkurs (skoro brali w nim udział dorośli, zawodowi pisarze)? Tak jak napisałeś, trzeba najpierw zaliczyć sto porażek, zanim osiągnie się sukces, ponoć nawet Harry'ego Pottera nie wydało pierwsze wydawnictwo, do jakiego zgłosiła się Rowling, więc wiesz, głowa do góry i skoro to lubisz i daje Ci to przyjemność - to pracuj, pracuj, pracuj. W sumie to nawet Ci zazdroszczę, ja bym się bała wysyłać czegokolwiek swojego na konkursy chyba, może tylko wierszy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpowiem, że nazwa też rozpoczyna się na wu :P

      Usuń